eltrakon - komputery, serwis, oprogramowanie
: Auto Komis : Monitory NEC : Fotografia Wydruki : Survival & Bushcraft Sklep :

Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez Kartofelinder » poniedziałek, 24 marca 2014, 15:20

Pozdrowienia Towarzysze.

Nurtuje mnie ostatnio pewna mala zagwozdka i mam nadzieje, ze ktos cos madrego od siebie dorzuci.

Zauwazam ostatnio (moze nie tylko ja i moze nie tylko ostatnio) calkiem spory trend w kierunku powrotu do aparatow analogowych, co sklonilo mnie do zastanowienia nad powodami tego ruchu.
Ludzie jak mantre powtarzaja jak to koszt filmu zmusza ich do przemyslenia kazdej klatki, jak to fotografia analogowa uwalnia od pedu za sprzetem i pomaga skupic sie na rdzeniu sztuki. Ma to sens.
Fajnie sie to czyta na roznych forach, ale jak tylko zrobic wieksze rozeznanie, to powoli unosi sie brew, a czolo marszczy sie w niedowierzaniu.

I tak: wspolczesne aparaty i obiektywy testowane sa na wszystkie strony i niewiele zostaje miejsca dla amatorow, aby rzeczowo o nich gadac. Zasob takich materialow w kategorii fotografii analogowej jest w porownaniu zalosnie niewielki. Wyglada zatem na to, ze to idealne pole do popisu dla autorow legend i innych smiesznych teorii. Wynik jest latwy do przewidzenia; 'w analogach' jest wiecej gadania o sprzecie niz w 'cyfrakach'. Samej fotografii zdaje sie byc jeszcze mniej. Dlatego wlasnie, kiedy tylko mam okazje kliknac na jakis link do strony danego forumowicza/eksperta, szybko staje sie tez jasne jak wiele rzekoma koncentracja poprawila warsztat takiego jegomoscia i jak wiele warte sa jego rady. Zdjecia sa czesto smiesznie niskiej jakosci, rozpatrujac je oczywiscie w kategoriach zawartosci, a na dodatek dosc niewybredne w kategoriach tematu. Jakies butelki w trawie, Chinczycy na targu (wplyw tego goscia z YouTube'a?) i inni przechodzacy gdzies bez wiekszego sensu ludzie, czy osoby siedzace ot tak, gapiac sie przed siebie w metrze. Kazdy z nich zdaje sie na tej technologii tracic, bo rzeczywiscie moze robia zdjec mniej, ale chyba omijaja te cokolwiek warte.

Mam z tym problem. Czy ta cala retro moda zredukowala ludzi do postaci internetowych gawedziarzy? Staram sie przekonac siebie samego ze to nie jest tylko kolejna glupia moda wynikajaca z czegos co jest obecnie puszczane na MTV, ale nie wiem do konca jak. Na pewno fotografia na tym nie zyskuje. A kategoria streetu juz na pewno.

Dla mnie fotografia analogowa byla najpierw ciekawostka, a potem calkiem praktycznym wyborem sprowadzajacym sie do gabarytow i rozmiaru wizjera. Zadna z tych rzeczy nie wplynela zasadniczo na moj styl fotografowania - nadal jest powolny. Moze jeszcze wolniejszy, bo uzywam zewnetrznego swiatlomierza, ktory w D200 mi nie jest potrzebny, a przy braku zaufania do pomiaru sredniego stal sie nagle konieczny. Magii nie dostrzegam. Pracy przy kompie (skanowanie) jest wiecej wiec tego argumentu tez nie kumam.

A Wy? Dlaczego ciagle fotografujecie na filmie? Czy ten wybor wplynal na Wasze zdjecia w jakis, jakikolwiek pozytywny sposob?
Kartofelinder
Avatar użytkownika
 
Posty: 222
Dołączył(a): poniedziałek, 5 sierpnia 2013, 21:21
Lokalizacja: Londyn

Re: Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez Mirek » poniedziałek, 24 marca 2014, 15:29

Kartofelinder napisał(a):A Wy? Dlaczego ciagle fotografujecie na filmie? Czy ten wybor wplynal na Wasze zdjecia w jakis, jakikolwiek pozytywny sposob?
Na kliszę więcej babek leci.
Mirek
Ranveer Singh

Avatar użytkownika
 
Posty: 3094
Dołączył(a): piątek, 2 sierpnia 2013, 23:44
Lokalizacja: Raszyn
Tytul konta (opis): Ranveer Singh

Re: Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez poor » poniedziałek, 24 marca 2014, 15:42

Kartofelinder napisał(a):Mam z tym problem. Czy ta cala retro moda zredukowala ludzi do postaci internetowych gawedziarzy? Staram sie przekonac siebie samego ze to nie jest tylko kolejna glupia moda wynikajaca z czegos co jest obecnie puszczane na MTV, ale nie wiem do konca jak. Na pewno fotografia na tym nie zyskuje. A kategoria streetu juz na pewno.

Dla mnie fotografia analogowa byla najpierw ciekawostka

A Wy? Dlaczego ciagle fotografujecie na filmie?

Zawsze fotografowalem na negatywach z mala przerwa...gdy Canon w70 sie wyeksploatowal i kupilem kompakt cyfrowy Olympusa.Po 1 roku sie zorietowalem
,ze to nie to.Kupilem w komisie Minolte,Nikona.Od dostep do filmow o takiej jakosci... moglem marzyc gdy mialem 17 lat.O wywolaczach nie wspominam.Pstrykam.wywoluje.drukuje.
powodzenia
poor
tylko pytam

Avatar użytkownika
 
Posty: 713
Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2014, 17:21
Lokalizacja: Krakow
Tytul konta (opis): tylko pytam

Re: Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez Gundrum » poniedziałek, 24 marca 2014, 15:56

Ja fotografuję na filmie dlatego, że:
1. fotografując cyfrą robiem dziennie 300-400 zdjęć których nie chciało mi się przeglądać ani poprawiać. Na filmie robię max 30, z czego na 20 da się patrzyć,
2. odpada mi stres związany z kalibracjami, monitorami, pierdołami...
3. aparaty cyfrowe do mnie nie gadają. Sprzedałem właśnie fuji xpro1, który jest świetny, ale nawet w porównaniu z pentaxem me-super czuć tandetę,
4. przez kilka lat robiłem głównie średnim formatem i faktycznie więcej kadrów było przemyślanych. Nie chodziło o koszt filmu, po prostu wywołałem kilka filmów które mi się nie spodobały i nie chciało mi się ich skanować, więc postanowiłem robić od razu takie zdjęcia, na które chciałbym patrzeć :)
5. nie umiem zrobić dobrego BW w fotoszopie :)
6. jakoś zmieniła mi się estetyka i trudno patrzy mi się na plastusiowate, landrynkowe, cyfrowe obrazki,
7. jakość mam wystarczająco dobrą (powyżej pewnego poziomu rozmowa o jakości przestaje mieć sens). Jeżeli nie mam, to dlatego że ja coś zchrzaniłem, nie aparat. Skany co prawda robię byle jak, ale odbitki wyglądają przynajmniej równie dobrze jak wydruk z cyfrówki,

Z drugiej strony nie ograniczam się do analoga. Mam ochotę na zdjęcia z telefonu - robię telefonem.

Gówniane zdjęcie można zrobić wszystkim, analogiem nawet łatwiej niż cyfrą.
Ja skupiam się raczej na fotografowaniu niż na medium. A moimi analogami fotografuje się lepiej/łatwiej/przyjemniej, pomimo oczywistych ograniczeń. W związku z czym zabieram je ze sobą częściej, mam mniej ciśnienia na organizowanie sesji czy wypadów typowo fotograficznych, fotografuję codzienność swoją i ludzi dookoła...
Nauczyłem się też trochę o fotografowaniu. Fotografując na cyfrze skupiałem się raczej na sprzęcie i obróbce. A to AF nie dawał rady, a to musiałem niebo z przepałów ratować...
Teraz nie muszę. Przed zrobieniem zdjęcia wiem jak ma ono wyglądać.
Do tego zmieniło mi się grono odbiorców docelowych, cyfrą robiłem zdjęcia które podobałyby się modelce/kolegom z forum/krewnym i znajomym królika. Teraz robię zdjęcia takie, jakie chcę żeby były w moim prywatnym albumie czy wisiały na prywatnej ścianie. I okazuje się że modelek nie muszę fotografować co tydzień, wystarczy waz w roku. Fotografuję za to miejsca i ludzi z którymi jestem emocjonalnie związany.
Słowem, zmieniło się wszystko.
Ostatnio edytowano poniedziałek, 24 marca 2014, 17:26 przez Gundrum, łącznie edytowano 2 razy
Nie przepadam za wątróbką.
----------------------------
Pozdrawiam,
Tomek
Gundrum
von Grynberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 1148
Dołączył(a): poniedziałek, 5 sierpnia 2013, 09:25
Lokalizacja: Wrocław
Tytul konta (opis): von Grynberg

Re: Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez zdyboo » poniedziałek, 24 marca 2014, 16:13

Ja sięgnąłem po analoga, bo chciałem spróbować czegoś nowego dla mnie. Poza tym nieco zmęczyła mnie perfekcyjna doskonałość obrazu cyfrowego. Lubię to, że w analogu efekt końcowy jest właściwie nieprzewidywalny i mimo ogólnej tolerancji całego procesu, zawsze może coś pójść źle.
Poza tym lubię sprzęt analogowy, jest skrojony pod fotografa nie epatuje niepotrzebną guzikologią. Nawet ostatnie wypusty sprzętu analogowego mniej przeszkadzają w zdjęciach niż cyfrowe aparaty.

Co do wpływu na zdjęcia, nie miałem ograniczeń ilościowych, w sensie nigdy nie kierowałem się zasadą, że każdy kadr musi być przemyślany, tylko dlatego, że kosztuje. Brałem na tyle duży zapas filmów, że z wyjazdów przywoziłem nienaświetlone rolki. Co więcej uważam, że jeżeli ktoś traktuje przesiadkę na analoga jako jedyną możliwą drogę rozwoju fotograficznego, to powinien poważnie się zastanowić. Czy akurat analog pomógł w rozwoju? Nie, rozwój nie jest zależny od sprzętu. Pozwolił się za to pozbyć cyfrowej lustrzanki, bo nauczył, że to nie sprzęt robi zdjęcie.
Pozdrawiam,
Tomasz Zych
tomzych.com
zdyboo
kolekcjoner

Avatar użytkownika
 
Posty: 2690
Dołączył(a): sobota, 3 sierpnia 2013, 19:27
Lokalizacja: Wrocław
Tytul konta (opis): kolekcjoner

Re: Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez grimoald » poniedziałek, 24 marca 2014, 16:47

Ja mam podobnie. Cyfrowy obraz jest dla mnie zbyt sterylny, poza tym miałem trudności w uzyskaniu dobrego BW. Z kolorowych filmów uwielbiałem Realę w krajobrazie, gdzie nie musiałem gmerać, a efekt był dla mnie zadowalający i naturalny. I, dla mnie istotna rzecz: lubię proste sprzęty, które nie absorbują mojej uwagi, mam świadomość ograniczeń kadrowych, więcej czasu poświęcam 1 klatce, dobrze się przy tym bawiąc :) Uważam, że pełna radość z analoga przychodzi w momencie uruchomienia ciemni, co w niedalekiej przyszłości nastąpi. Jeśli chodzi o cyfrę, to uważam, że w wielu sytuacjach jest lepsza, choć trzeba się pilnować, by nie uzyskać "efektu toskańskiego"... Systematycznie pozbywam się systemu Nikona i mam zamiar kupić jakiegoś niedużego kompakta, np. Olka XZ-2 do zwykłego pstrykania lub okazjonalnego poszalenia z kolorkami :)
http://www.photosquad.pl/blog
Kocham Bronkę!
grimoald
krotochwilny

Avatar użytkownika
 
Posty: 473
Dołączył(a): niedziela, 4 sierpnia 2013, 09:23
Lokalizacja: Bydgoszcz
Tytul konta (opis): krotochwilny

Re: Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez outi » poniedziałek, 24 marca 2014, 17:15

Dla czego nie cyfra:

1. Gdyby chodziło tylko o jakość, to takie instagramy czy hipstagramy nie miały by żadnej popularności. Człowieka z jakiegoś powodu do tego ciągnie i nie przemawia do mnie jakiś lomograf, lubię mieć "ładne" czyli poprawnie technicznie obrazki.

2. Podoba mi się proces. Nie jest bezpośrednio związany z siedzeniem przy kompie 24/dobę.

3. Tak jak wspominano wcześniej: dostajemy od razu plastykę filmu.

4. Dostajemy prawdziwy obraz. Obraz który na prawdę powstaje, który można dotknąć. Cząsteczki obrazu na prawdę istnieją, mają wysokość, szerokość i grubość. Oczywiście ma to znaczenie "tylko" emocjonalne.

5. Mi osobiście robienie zdjęć cyfrą bardzo szybko przestało sprawiać przyjemność.

6. Twierdzenie, że analogi to "tylko dyskusja o sprzęcie" jest moim zdaniem błędna, wystarczy poczytać fora o cyfrówkach i popatrzeć co ile dni wychodzi nowe body, nowe karty pamięci, soft etc. Nie twierdzę, że wśród analogowców nie ma sprzętowej masturbacji - po prostu każdy się chce pochwalić że ma lepszego, większego, ostrzejszego i wie lepiej niż inni :) (mam nadzieję że nikt się nie obrazi)

7. Po podobne odpowiedzi zapraszam na forum malarzy i zadaj pytanie, dla czego nie przesiedli się na fotografię czy photoshopa: przecież nie trzeba siedzieć dniami czy tygodniami nad jednym obrazem jak ma się pod ręką narzędzia i technikę XXI wieku.

8. Bardzo często wspominane ograniczenia wymuszające kreatywność. Nie muszę chyba omawiać ;)

9. W miesiącu robię średnio 5 rolek, co w przypadku 17zł za film daje około 1020 zł/rok. Dobra cyfra to jakieś 4000zł, przy czym, po 2 latach przestaje być dobra - a na pewno marketingowcy tak mówią (a biorąc pod uwagę częstotliwość pojawiania się nowych, zajebistych body canona, które MUSISZ MIEĆ, to co pół roku). Za skaner (epson v600 dałem około tysiąca, więc po roku mam dopiero pół dobrej cyfrówki) Chemii nie wliczam, bo wołam w caffenolu i ciężko mi to policzyć, ale wydałem na to może 50PLN jakieś 18mies temu i tylko dokupuję kawę.

Dobra, można powiedzieć że trochę ten 9. punkt naciągnąłem, ale trochę tak to widzę :)

A tak mniej poważnie:
Proszę pa­na, spośród dwóch ar­mii, z których jed­na wyg­ry­wa wojnę, a dru­ga sie­dzi w pieleszach, w tej pier­wszej ludzie bar­dziej boją się o swo­je życie, ale oni z re­guły zwyciężają.
Bo widzi pan, ce­lem życia nie jest przeżycie...
- a co??
- To ja przep­raszam, nie będę zastępo­wał pańskich nauczycieli.
Ludzie mają swo­je ce­le, mają swo­je am­bicje, mają swo­je ideały i za to wal­czą i umierają, a pan chce tyl­ko żyć.
To niech pan so­bie żre i żyje da­lej!


Mam nadzieję że coś pominąłem.
outi
Avatar użytkownika
 
Posty: 54
Dołączył(a): czwartek, 29 sierpnia 2013, 12:37

Re: Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez Kartofelinder » poniedziałek, 24 marca 2014, 17:35

Ooo, co za obfitosc odpowiedzi :) Czyli jak? Mam rozumiec, ze glownym czynnikiem jest samopoczucie i szeroko pojeta satysfakcja z fotografowania, a sama fotografia jest sprawa drugorzedna?


Nie zeby mi to bylo obce - ja tez lubie nawinac nowa rolke, naciagnac migawke, czy posluchac jak robi to za mnie motor.
Kartofelinder
Avatar użytkownika
 
Posty: 222
Dołączył(a): poniedziałek, 5 sierpnia 2013, 21:21
Lokalizacja: Londyn

Re: Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez Gundrum » poniedziałek, 24 marca 2014, 17:40

A gdzie wyczytałeś że drugorzędna?
Ale fakt, CZASEM radość fotografowania jest dla mnie ważniejsza niż efekt.
Nie przepadam za wątróbką.
----------------------------
Pozdrawiam,
Tomek
Gundrum
von Grynberg

Avatar użytkownika
 
Posty: 1148
Dołączył(a): poniedziałek, 5 sierpnia 2013, 09:25
Lokalizacja: Wrocław
Tytul konta (opis): von Grynberg

Re: Fotografia analogowa a jakosc zdjec

Postprzez outi » poniedziałek, 24 marca 2014, 17:46

Kartofelinder napisał(a):Ooo, co za obfitosc odpowiedzi :) Czyli jak? Mam rozumiec, ze glownym czynnikiem jest samopoczucie i szeroko pojeta satysfakcja z fotografowania, a sama fotografia jest sprawa drugorzedna?


Tak. Głównym czynnikiem jest samopoczucie. Uważam, że powyższym cytatem próbujesz wmówić coś, co nie jest prawdą. W większości przypadków nie robimy tych zdjęć żeby zarabiać pieniądze. Robimy je dla siebie i dla własnej satysfakcji. Większość prezentowanych tu zdjęć, a także te na prywatnych galeriach/blogach użytkowników, ma na prawdę wysoki poziom, więc ta "sprawa drugorzędna" jest trochę nie na miejscu. To tak jak z tym słynnym pytaniem "czy wszechmogący bóg może stworzyć głaz tak ciężki, że nie będzie potrafił go podnieść"
outi
Avatar użytkownika
 
Posty: 54
Dołączył(a): czwartek, 29 sierpnia 2013, 12:37

Następna strona

Powrót do AO

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


cron